niedziela, 21 września, 2025
Strona głównaŚwiatNotatnik reportera: Rodziny izraelskich zakładników błagają, pokój słabnie, a wojna w Strefie...

Notatnik reportera: Rodziny izraelskich zakładników błagają, pokój słabnie, a wojna w Strefie Gazy toczy się dalej

Od około 25 lat relacjonuję wydarzenia z Bliskiego Wschodu. I ten oklepany frazes wciąż działa: “Im więcej rzeczy się zmienia, tym bardziej pozostają takie same.”

Co nie znaczy, że trzy tygodnie, które tu spędziliśmy, były nudne. Było tu więcej wzlotów i upadków niż na zrujnowanej kolejce górskiej w starym Luna Parku.

Nasza pierwsza sesja w terenie była, odpowiednio, wystarczająca, aby odwiedzić uwolnionych zakładników i rodziny jeńców Hamasu. Ponieważ dla większości Izraelczyków jest to jeden z najważniejszych tematów. 48 osób przetrzymywanych przez terrorystów, 20 wciąż żyje. Czas ich uwięzienia, prawie dwa lata wojny w Gazie.

Spotkaliśmy rodziny w 700 dniu niewoli zakładników. Lishay Lava-Mira błagała, by jej mąż Omri wrócił do domu. Liron Berman był pewien, że jego bracia bliźniacy przeżyją (“Są silni.”) A Keith Siegel, zakładnik przez prawie 500 dni, elokwentny i zdrowy, szukał pomocy poza izraelskim rządem. “Wzywam Trumpa do kontynuowania wysiłków.”

Na początku naszego pobytu pojawiła się nadzieja, że nowy plan pokojowy ze strony USA może zyskać na popularności. Wszystkich 48 zakładników miałoby zostać uwolnionych w zamian za 3000 palestyńskich więźniów i zawieszenie broni w celu oceny kolejnych kroków.

Ten pozornie rozsądny plan przyjął ciosy z lewej, prawej i środka.

Po pierwsze, horror, o którym dowiedzieliśmy się, gdy kończyliśmy szybkie śniadanie w naszym hotelu. Dwóch strzelców ostrzelało ruchliwy autobus podmiejski i przystanek autobusowy w Jerozolimie, pozostawiając sześciu zabitych i wielu rannych. Sceny były przerażające, a działania mające na celu wyeliminowanie terrorystów odważne.

Następnego ranka, gdy kamerzysta Ben i ja robiliśmy rutynowy przegląd wiadomości na hotelowym balkonie, który nazywamy domem, kątem oka zauważyłem, jak długoletnia i oddana producentka Yael w naszym pokoju studyjnym podskakuje.

Izrael zrobił coś niewyobrażalnego, celując w przywódców Hamasu w miejscu, które powinno być neutralną strefą Doha w Katarze. Bojownicy twierdzili, że omawiali wówczas plan pokojowy. Ta amerykańska propozycja stała się tak samo martwa, jak wszystkie ofiary, w które udało się trafić Izraelczykom [najwyraźniej bez przywództwa].

A następnie, aby ostatecznie “zakończyć” rozmowy pokojowe. Izrael rozpoczął szeroko zapowiadaną inwazję naziemną na miasto Gaza. Aby wykończyć około 3000 pozostałych bojowników Hamasu i ich infrastrukturę. Jak ujął to Netanjahu: “To, co zaczyna się w Gazie (brzydka masakra Hamasu i wzięcie zakładników 7 października), kończy się w Gazie”.

I to jest moment, w którym frustracja zaczyna ogarniać zaprawionych w bojach reporterów, takich jak ja, i nasz najlepszy zespół wojenny, w skład którego wchodzą kamerzysta Ben, producentka Yael i ochroniarz Rob. Tak jak przez całą wojnę, Izrael ogranicza dostęp do akcji w Strefie Gazy.

Zależymy więc od lokalnych dziennikarzy, którzy pokażą nam horror. Zniszczoną miejską scenerię. A co najważniejsze, ogromne i brzydkie obrazy ludzkiego cierpienia. Setki tysięcy cywilów, z których wielu nie jest zwolennikami Hamasu, musi radzić sobie z piekłem, które narzucili im terroryści i walki.

Pamiętasz to zdanie: “Nie życzyłbym tego mojemu najgorszemu wrogowi”? Cóż, może życzyłbym tego Hamasowi, ale nie tym biednym palestyńskim dzieciom, które nie wiedzą nic o geopolityce sytuacji.

Na osłodę, przedstawiciele IDF mówią nam, że poruszają się powoli po księżycowym krajobrazie, jakim jest obecnie Gaza. Ostrożnie, by nie narazić na niebezpieczeństwo cywilów i/lub zakładników. W jakiś sposób, skoro wspierani przez Hamas lokalni urzędnicy ds. zdrowia wskazują, że po dwóch latach wojny zginęło już 65 000 osób, wydaje się to nieco po fakcie.

Ale to oznacza, że według urzędników, z którymi rozmawialiśmy, cały ten proces może potrwać nawet cztery miesiące. Zbyt długo dla podupadłych moralnie rezerwistów walczących w wojnie. Zbyt długo dla mieszkańców znoszących to wszystko. Zbyt długo dla zdesperowanych zakładników.

O ile nie nastąpi przełom.

Nic dziwnego, że tutejsi mieszkańcy zwracają się do prezydenta Donalda Trumpa i/lub szeregu krajów, organów, osobistości (tak, papieża Leona), aby spróbowali wstawić się za lokalnymi przywódcami, a wcześniejsze pojedynki Izraela z wrogami takimi jak Hezbollah i Iran wydawały się dobrze dostrojonym prowadzeniem wojny w XXI wieku. Walki w Strefie Gazy bardziej przypominają okopowe działania wojenne z początku XX wieku.

Pomiędzy naszymi ujęciami na żywo i relacjami z Tel Awiwu, od czasu do czasu wpadamy do kilku barów i restauracji rozsianych po tej nadmorskiej metropolii, która mimo wszystko działa na pełnych obrotach. I zastanawiamy się, jak wyglądałby ten kraj, a także, oczywiście, jak wyglądałaby różnorodna ludność palestyńska bez jarzma wojny na ramionach.

Brak odpowiedzi podczas tej podróży.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Podobne wiadomości

Popularne tematy